Pracodawcy zwykle mają problemy ze znalezieniem zastępcy. I nie chodzi tu bynajmniej o zastępcę szefa, ale nieobecnego długotrwale pracownika. W zasadzie, nieobecnych pracowników nie ma firmach zbyt wielu, bo zasady boimy się iść na dłuższe chorobowe, a panie długo zastanawiają się nad tym, czy jest już właściwy czas na dziecko i wiążący się z tym urlop macierzyński. Czego się boimy?
Że gdy nas nie będzie, to pracodawca zatrudni na nasze miejsce kogoś innego i nie będziemy mieli gdzie wracać. Jeśli jednak dłuższa nieobecność jest koniecznością, a mamy w firmie dość ugruntowaną pozycję, nie ma się czego obawiać. Pracodawca wprawdzie musi zatrudnić kogoś na nasze stanowisko, ale może to zrobić w formie umowy na zastępstwo, tylko na czas naszej nieobecności w firmie. Oczywiście dla nieobecnego pracownika jest to korzystne, bo mają pewność, że będą mogli wrócić na swoje stanowisko. Jednak dla zastępującego pracownika nie jest to sytuacja komfortowa, bowiem z góry wiadomo, że nie jest to praca na dłuższą metę, ale tymczasowe zatrudnienie. Dlatego na ogłoszenie o naborze na stanowisko na zastępstwo, nie przychodzi zbyt wiele zgłoszeń. Osoby poszukujące stabilnego zatrudnienia z perspektywami, takimi ofertami nie są zainteresowane. Poszukiwanie pracownika na zastępstwo nie jest więc sprawą prostą i biznesmeni mają problem ze znalezieniem chętnych. Ponadto, nie każdy nowy pracownik jest w stanie sprostać obowiązkom, dlatego pracodawcy przed zatrudnieniem na zastępstwo, stosują umowę na czas próbny.
Copyright @ 2010 Praca