Co drugi młody człowiek w Polsce, studiuje. To duża liczba, biorąc pod uwagę, że w Irlandii studiuje co czwarty, a w Wielkiej Brytanii - jedynie co piąty młody obywatel. Wiąże się to z przekonaniem, że po studiach łatwiej o zatrudnienie.
I to prawda, ale warto uświadomić sobie, że studia to jednak nie wszystko i nie wystarczy już być magistrem by zaraz po studiach dostać pracę. Do tego stałą i bardzo dobrze płatną. Jeszcze dwadzieścia lat temu dostęp do uczelni wyższych był ograniczony. Dziś studiować można już nie tylko na państwowych uczelniach z tradycjami, ale tytuł magistra lub licencjata oferują również uczelnie znacznie młodsze, których od 1999r. powstało aż 179. Wśród 456 szkół wyższych funkcjonujących w Polsce w roku akademickim 2008/2009, znalazło się jedynie 131 jednostek publicznych. Reszta to uczelnie prywatne, na których dominują kierunki pedagogiczne, humanistyczne, ekonomiczne i społeczne, będące odpowiedzią na zainteresowanie kandydatów. Jednak takie podejście skutkuje niedopasowaniem kwalifikacji absolwentów do wymagań rynku pracy, problemami młodych osób ze znalezieniem zatrudnienia oraz dewaluacją wykształcenia wyższego. Dlatego dzisiejszy dyplom magistra już przestaje być kartą przetargową podczas poszukiwania pracy i nie chroni absolwentów przed bezrobociem. Bowiem w większości ofert kierowanych do specjalistów wykształcenie wyższe jest warunkiem koniecznym. Jednak obok niego, jest jeszcze wiele wymagań dodatkowych.