Marzeniem wielu pracowników jest dziś umowa o pracę na czas nieokreślony. Zależy nam na niej bardziej niż na wysokich zarobkach. Bo taka umowa to dla pracownikach stabilizacja i gwarancja stałości zatrudnienia.
Nie jest jednak łatwo ją zdobyć. Pracodawcy wolą bowiem mniej związujące ich z pracownikiem umowy na czas określony, które rozwiązują się same i nie trzeba pracownikowi tłumaczyć dlaczego nie chce się już z nim pracować. Pracodawcy cenią sobie umowy terminowe i najchętniej stosowaliby je bez końca. Jednak aby nie było nadużyć ze strony pracodawcy, ograniczono liczbę umów zawieranych na czas określony. Kodeks pracy mówi po tym, że nie można zawierać nieskończonej ilości umów terminowych i każda trzecia umowa po dwóch zawieranych na czas określony, ma być umową bezterminową, czyli umową na czas nieokreślony. To ma dać pewne bezpieczeństwo sprawdzonym już przez pracodawcę pracownikom. Jednak pracodawcy starają się omijać ten przepis, stosując między umowami przerwy, zaburzające ciągłość pracy. Bo jeśli przerwa miedzy dwoma umowami na czas określony była dłuższa niż jeden pełny miesiąc, wtedy trzecia umowa zawarta z tym samym pracownikiem również może być zawarta na czas określony. Dlatego pracownicy wciąż dążą do uzyskania umowy na czas nieokreślony, ale mogą napotkać w swoim dążeniu wiele barier, bo gdy pracodawca nie zechce pracownikowi dać bezterminowej umowy, to ma wiele sposobów, by tego nie zrobić. A takie zachowanie pracodawcy jest sygnałem dla pracownikiem, by jak najszybciej poszukać sobie innego zatrudnienia.
Copyright @ 2010 Praca